Wydatki Big Pharmy na reklamę na Twitterze spadły do zera

Do zera lub niemal do zera ograniczyły w ciągu ostatnich 2 tygodni swoje wydatki na reklamę na Twitterze koncerny należące do BigPharma. Jednocześnie ich konta niemal zamarły – część jest śladowo aktywna, część nie publikuje nawet żadnych nowych informacji.

Najwięksi reklamodawcy z branży farmaceutycznej ograniczyli do zera swoje wydatki reklamowe lub zmniejszyli je „do wartości pomijalnych”. Jest to spowodowane obawami o podszywanie się pod ich brandy i marki przez dowcipnisiów, firmy działające poprzez czarny PR i oszustów giełdowych oraz lękiem o przyszłość Twittera jako platformy społecznościowej.

Według firmy analitycznej Pathmatics, śledzącej dane dotyczące wydatków na reklamę leków na receptę, a także ogólną reklamę korporacyjną, spośród 18 największych reklamodawców farmaceutycznych na rynku amerykańskim, 12 obniżyło do zera wydatki na reklamę na Twitterze w tygodniu rozpoczynającym się 14 listopada. Na liście tej znaleźli się m.in. Merck, AstraZeneca, Eli Lilly, Novartis i Pfizer.

Według innych danych, niewielkie wydatki na reklamę na TT poniosło 6 firm przy czym w większości były to kwoty sięgające kilku tysięcy dolarów. Jedynym wyjątkiem jest niemiecki producent leków Bayer, który w zeszłym tygodniu wydał 480 tys. dol., co stanowi ogromny skok w stosunku do poprzedniego okresu. Tyle, że jak stwierdza sama firma Pathmatics, jej dane dotyczące firmy Bayer uwzględniają również wydatki na reklamy niektórych leków dostępnych bez recepty, co może zniekształcić wyniki.

Jak stwierdza branżowy portal farmaceutyczny Endpoints News, co prawda firmy farmaceutyczne nigdy nie wydawały ogromnych pieniędzy na reklamy na Twitterze, ale widać jak szybko wycofały się z tej platformy po jej przejęciu przez nowego właściciela, Elona Muska.

Po finalizacji zakupu Twittera przez Muska w ostatnich dniach października, nowy właściciel szybko uruchomił program sprzedaży zweryfikowanych odznak. „Oficjalne” zweryfikowane konto warte było 8 dol. miesięcznie. Niemal natychmiast pojawiło się fałszywe konto Eli Lilly, na którym znalazła się informacja, że insulina firmy jest obecnie bezpłatna.

Oficjalne konto Eli Lilly @LillyPad nadal działa, ale nie ma żadnych nowych tweetów od 10 listopada, kiedy konto oszusta podszyło się pod firmę. Kierownictwo Lilly walczyło o usunięcie tweeta, ale reakcja Twittera zajęła wiele godzin, a akcje Lilly spadły o ponad 4% do początku sesji następnego dnia. Program weryfikacji za 8 dol. został wkrótce potem zawieszony. Obecnie Eli Lilly nie publikuje nowych informacji, konto firmy zostało zamrożone.

10 listopada, tego samego dnia, w którym pojawił się fałszywy tweet Eli Lilly, Musk ogłosił nową politykę, zgodnie z którą konta parodystyczne będą dozwolone tylko wtedy, gdy opublikują dane osób, które za nimi stoją. „Zasadniczo oszukiwanie ludzi nie jest w porządku” – dodał w tweecie.

Mimo zamrożenia środków na reklamy firmy farmaceutyczne nie wycofują się z Twittera. Ich konta nadal działają, część publikuje aktualizacje i wiadomości. Przykładem Merck, który ogłosił o pozytywnej opinii Europejskiej Agencji Medycznej dotyczącej nowego leku na raka prostaty z przerzutami. Z kolei Pfizer i Bristol Myers Squibb używają nowych szarych znaczników oficjalnych kont marek korporacyjnych, mediów lub osób publicznych.

Jednak problemy branży farmaceutycznej nie są niczym nowym. Tradycyjnie konserwatywny przemysł farmaceutyczny od dawna obawia się umieszczania reklam obok kontrowersyjnych wiadomości i postów, jak to się dzieje na Twitterze.

„Firmy farmaceutyczne jako konserwatywne mają teraz jeszcze więcej wahań dotyczących reklam na dużą skalę na Twitterze, gdzie istnieje większa niepewność co do pozycji ich marki” – powiedział Endpoints News Rob Jekielek, dyrektor zarządzający firmy analitycznej Harris Poll. Jak dodał obecnie mimo zamrożenia wydatków na reklamę wątki i tweety dotyczące leków i farmacji nadal są na Twitterze częste.