Czy powinniśmy się bać ataku jądrowego Rosji na Ukrainę?

Ponieważ coraz częściej mówi się o ryzyku użycia broni jądrowej przez Rosję, postanowiliśmy sprawdzić co mówią o tym nauki ekonomiczne. Kontynuujemy tym samym nasz cykl „katastroficzny”, który zaczęliśmy tutaj

Mocarstwa boją się nuklearnej zagłady

Pytanie, czemu od 1945 r. nie używa się broni jądrowej jest dość dobrze zbadane. Najbardziej znaną odpowiedzią jest doktryna odstraszania nuklearnego, tzw. MAD – skrót od Mutual Assured Destruction. Jej autorem jest ekonomista Thomas Schelling, który za badania nad strategiami konfliktów militarnych otrzymał w 2005 r. nagrodę im. Nobla. Doktrynę MAD sformułował w 1960 r. u szczytu Zimnej Wojny, gdy obawy przed trzecią – tym razem nuklearną – wojną światową były jak najbardziej żywe. Sama doktryna jest prosta do wyjaśnienia: mocarstwo A nie zaatakuje mocarstwa B bronią jądrową, jeśli mocarstwo B jest w stanie i jest gotowe odpowiedzieć atakiem jądrowym na terytorium mocarstwa A. Innymi słowy, w razie konfliktu obie strony gwarantują sobie wzajemne zniszczenie, czego każdy racjonalny człowiek u władzy chciałby uniknąć.

Przykład gry w odstraszanie nuklearne.

Cyframi oznaczono wypłaty w każdym scenariuszu, po lewej dla Indii, po prawej dla Pakistanu. Wybór państw przypadkowy.
Źródło: Opracowanie własne na podstawie Kakkonen 2021

Efektywność doktryny MAD wydaje się potwierdzać teoria gier. Gdy dwa mocarstwa jądrowe mogą coś zyskać jedynie w przypadku jednostronnej eskalacji militarnej (np. atak konwencjonalny bez odpowiedzi lub atak jądrowy z odpowiedzią konwencjonalną) a obustronna wojna konwencjonalna lub jądrowa jest gorsza od pokoju, to oba mocarstwa będą miały  bodźce do zachowania pokoju (por. Zagare 1992).  

Słabości nuklearnego odstraszania

Teoria gier ujawniła też jednak słabości doktryny MAD. Po pierwsze działa ona jedynie pomiędzy w miarę równorzędnymi przeciwnikami, jakimi byli np. Związek Radziecki i Stany Zjednoczone. W sytuacji, gdy jedna strona ma wyraźną przewagę, to opłaca jej się zaatakować przeciwnika, chociażby zapobiegawczo, aby nie dać mu szansy zwiększenia potęgi. Tym samym, doktryna MAD nie tłumaczy, dlaczego USA nie zaatakowała dotąd bronią jądrową Korei Północnej. Nie tłumaczy też, dlaczego Rosja miałaby nie zaatakować nią Ukrainy.

W podobnych przypadkach na przeszkodzie stoją raczej normy współpracy międzynarodowej. Użycie broni jądrowej jest rodzajem tabu, którego złamanie grozi  kosztownym konfliktem z innymi państwami, nawet jeśli nie przybrałby on formy konfliktu nuklearnego. Warto jednak pamiętać, że przeszkoda ta jest słabsza niż MAD, zwłaszcza w przypadku krajów, którym bardziej zależy na wywróceniu porządku międzynarodowego niż jego utrzymaniu.

Inną słabością doktryny MAD, jest fakt, że nie tak łatwo jest mocarstwom utrzymywać wiarygodną groźbę odwetu jądrowego. Taki odwet szkodzi bowiem obu stronom konfliktu. Mocarstwo, które w odpowiedzi na atak jądrowy (nawet mały) przeprowadza atak odwetowy, musi liczyć się z własną zagładą. Jedynym jego pocieszeniem będzie fakt, że taką samą zagładę zaserwuje swojemu przeciwnikowi, jeśli nie całej naszej planecie. Mocarstwom trudno jest sygnalizować gotowość na taki scenariusz. Jednym ze sposobów jest roztaczanie wokół siebie atmosfery szaleństwa – gotowości na wszystko. Nieprzypadkowo przedstawiciele Rosji lubują się w groźbach i apokaliptycznej retoryce.

Wrażenie to, połączone z udaną kontrofensywą Ukrainy (włączając w to atak na Most Krymski) sprawiło, że świat ponownie zaczął spekulować o możliwym ataku jądrowym Rosji. Rynki prognostyczne wyceniają obecnie ok. 10% prawdopodobieństwa takiego zdarzenia do końca 2023. Jeszcze rok temu wyceniały prawdo-podobieństwo ok. 1-2%. Ucieczka od ryzyka (do dolara), którą od jakiegoś czasu obserwujemy na rynkach finansowych jest zapewne jakiejś mierze tym właśnie spowodowana.

Czemu Rosja nie zaatakuje nuklearnie Ukrainy

Trudno zaprzeczyć, że prawdopodobieństwo użycia broni jądrowej w ostatnim czasie wzrosło. Rosja nie musi obawiać się odwetu jądrowego ze strony Ukrainy i najpewniej też NATO. Może widzieć też interes w wywróceniu porządku międzynarodowego, w którym odgrywa coraz mniejszą rolę.

Warto jednak pamiętać, że w świetle teorii gier Rosja ma też interes w sprawianiu wrażenia, jakby była gotowa do ataku jądrowego. Tego, czy faktycznie ma taką gotowość najpewniej nigdy się nie dowiemy. Dla równowagi warto więc naszym zdaniem przypomnieć powody, które ma Rosja, aby takiego ataku nie przeprowadzać. Dobrze podsumował je niedawno historyk Timothy Snyder. Najważniejsze z nich to:

1.   Rosja ogłosiła mobilizację i wysyła na front tysiące żołnierzy z poboru. Nie robiłaby tego, gdyby nie liczyła, że wojnę w Ukrainie wciąż może wygrać środkami konwencjonalnymi. Użycie broni jądrowej w tej sytuacji wiąże się z dużym ryzykiem dla jej własnych żołnierzy.

2.   Szanse na to, że użycie taktycznej broni jądrowej doprowadzi do kapitulacji Ukrainy, są małe. Trudno za jej pomocą zadać Ukrainie druzgoczącą klęskę militarną (ukraińscy żołnierze są rozproszeni na długich liniach frontu) a tym bardziej złamać morale Ukrainy – wojska tego kraju, odwrotnie niż Japonii w 1945, przeszły z defensywy do udanej kontrofensywy. Rosja musiałaby się też liczyć z interwencją państw trzecich, np. konwencjonalną odpowiedzią państw NATO. Niepewność co do tego, jak taka odpowiedź mogłaby wyglądać jest znacząca i sama w sobie może pełnić odstraszającą funkcję.

3.   Użycie broni jądrowej samo z siebie wiąże się z dużym ryzykiem. Jądrowe pociski artyleryjskie musiałyby zostać dostarczone blisko frontu, gdzie mogą zostać zniszczone lub przejęte przez wojska Ukrainy. Z kolei atak rakietowy tego typu wiąże się z ryzykiem awarii bądź zestrzelenia przez obronę przeciwlotniczą przeciwnika.

4.   Rosja nie użyła dotąd broni jądrowej mimo że doświadczyła upokarzających klęsk w Ukrainie – np. po przegraniu bitew o Kijów, o Izjum i o Łyman. Ukraina wielokrotnie już atakowała terytorium, które Rosja traktuje jako własne, np. zdobywała miasta w obwodzie donieckim (np. wspomniany Łyman) oraz ostrzeliwała bazy wojskowe na Krymie. Dotąd nie spotkało się to z odpowiedzią nuklearną Rosji. Również atak na Most Krymski, pomimo jego prestiżowego i psychologicznego znaczenia, spotkał się jak dotąd tylko z odpowiedzią konwencjonalną. Trudno więc wskazać powód, dla którego Rosja miałaby być bliższa takiej eskalacji akurat teraz.

O pocieszeniu jakie przynosi historia

Zdarzało się już, że mocarstwa atomowe przegrywały bitwy i wojny z przeciwnikami pozbawionymi takich zdolności i nie próbowały odwrócić swojego losu poprzez użycie broni jądrowej. Cztery oczywiste przykłady to: wojna w Korei (1950-53), wojna w Wietnamie (1963-73), wojna w Afganistanie (1979-89) i pierwsza wojna w Czeczenii (1994-96). Nie daje to gwarancji na przyszłość, ale stanowi wsparcie dla wspomnianej wcześniej tezy o nuklearnym tabu.

Rozważanie skutków ekonomicznych i rynkowych użycia broni atomowej brzmi oczywiście jak ponury żart. W scenariuszu pełnej eskalacji makroekonomia straciłaby sens, natomiast w scenariuszu użycia taktycznej broni atomowej, po którym nie następuje konflikt zbrojny NATO-Rosja, można spodziewać się pogłębienia niedawnych trendów: wzrostu cen surowców, wyprzedaży ryzykownych aktywów, awersji do ryzyka i wzmocnienia stagflacyjnych tendencji.

Zespół Analiz i Prognoz Rynkowych Banku Pekao