Pekao TFI: Inflacja przyspieszyła. Czeka nas podwyżka stóp

Negatywnym zaskoczeniem jest fakt, że z miesiąca na miesiąc inflacja w Polsce bardzo przyspieszyła. Wszystko wskazuje na to, że na październikowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej zobaczymy kolejną podwyżkę stóp. Pytanie brzmi: czy do 7%, czy 7,25%?

Ach, życzyłbym sobie i Państwu, żeby głównym tematem po ostatnim tygodniu było wejście Porsche na frankfurcką giełdę. Niestety debiut producenta luksusowych samochodów przemknął z nagłówków portali informacyjnych równie szybko, jak cofała się cena jego akcji po całkiem udanym starcie. Uwaga za to wróciła do znanych nam wszystkim problemów.

Zacznijmy od piątkowego wstępnego odczytu inflacji w Polsce na poziomie 17,2% r/r. To, że inflacja zmierza w okolice rocznej dynamiki około 20% na początku 2023 r. to nasz scenariusz bazowy. Co jednak zaskoczyło nas negatywnie to fakt, że z miesiąca na miesiąc inflacja bardzo przyspieszyła. Niestety, mało zaskakujących wniosków wewnątrz raportu. Po prostu z większą siłą od oczekiwań firmy bronią marż, przerzucając choć część wzrostu kosztów na konsumentów. Ponadto znaczny wzrost cen żywności został zniwelowany przez spadek cen paliw, ale o wyższym odczycie inflacji finalnie przesądził pewnie węgiel. Ceny czarnej energii wystrzeliły w górę z miesiąca na miesiąc, o czym na pewno wie rzesza Polaków polujących na węgiel w sklepie internetowym PGG. Mrożenie cen energii i gazu przez rząd zapewne przyniesie choć niewielką ulgę gospodarstwom domowym na początku roku, ale niestety jest duże ryzyko, że przełoży się później na utrwalenie inflacji na wyższym poziomie. Nasi koledzy ekonomiści z Departamentu Analiz Makroekonomicznych Banku Pekao właśnie podnieśli swoją prognozę średniorocznej inflacji w Polsce w przyszłym roku z 11,4% do 13,6%1.

Spodziewam się, że październikowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej zobaczymy kolejną podwyżkę stóp. Pytanie brzmi: czy do 7%, czy 7,25%? W naszym regionie Czesi pozostawili stopy procentowe na 7%, trzymają się wcześniejszej narracji, że kończą cykl podwyżek stóp procentowych. Zejście z ringu walki z inflacją zadeklarował też w ubiegłym tygodniu węgierski bank centralny. Węgrzy podnieśli stopy o 1,25 pkt. procentowego do poziomu 13%. Rynek nie odebrał jednak dobrze chęci Madziarów do kończenia z podwyżkami – kurs forinta „posypał się” w stosunku do euro. Jak widać, inwestorzy jednak różnicują jakość komunikacji banku centralnego oraz sposób prowadzenia polityki monetarnej. Czeska korona jakoś trzyma się stabilnie do wspólnotowej waluty. Nasz PLN jest gdzieś pośrodku. Póki co. Podtrzymujemy nasze stanowisko, że w portfelu warto jest uwzględnić element ekspozycji na zagraniczne waluty. Może temu posłużyć np. niezabezpieczony walutowo subfundusz, np. PekaoDochoduUSD.

Kończąc już wywody o inflacji – roczny wzrost cen w strefie euro przekroczył dwucyfrowy próg i wyniósł wg wstępnego szacunku równo 10%. To naszym zdaniem pieczętuje podwyżkę stóp procentowych przez EBC 27 października.

Popatrzmy jeszcze na Wielką Brytanię. W tej 6. co do wielkości gospodarce świata dopiero co byliśmy świadkami pokazu kruchości krytycznych instytucji. Tydzień wskazywałem, że niezwykła hojność nowego rządu doprowadziła do załamania funta i cen tamtejszych obligacji skarbowych. W tym tygodniu zaś, tamtejszy bank centralny, Bank Anglii, był zmuszony interweniować na rynku obligacji poprzez uruchomienie tymczasowego skupu aktywów. Potocznie mówiąc, w trybie pilnym „odpalono drukarki”. Dlaczego? Żeby uniknąć katastrofalnej kaskady niewypłacalności w tamtejszych funduszach emerytalnych, których aktywa przekraczają 100% brytyjskiego PKB. Powiedzieć, że fundusze emerytalne na wyspach zawaliły kontrolę ryzyka i zostały złapane z opuszczoną gardą wobec przeceny obligacji, to jak nic nie powiedzieć. Epizod pokazuje kilka rzeczy. Po pierwsze, cały system rynków finansowych jest bardzo zlewarowany, przez co ryzyka mogą objawiać się szybko w różnych jego częściach. Tym bardziej, jeśli będziemy mieli recesję, na którą naszym zdaniem się zanosi. Dlatego niestety, dalej spodziewam się dużej częstotliwości szoków na rynkach, a zatem dużej zmienności.

Na pocieszenie można dodać, że przykład Banku Anglii śpieszącego z kołem ratunkowym utwierdza w przeświadczeniu, że domyślną reakcją na „złamanie czegoś w gospodarce” będzie dla banków centralnych szybkie sięgnięcie po stymulację monetarną. Stare nawyki ciężko wykorzenić, nawet jeśli publicznie deklaruje się odwyk i nawrócenie na walkę z inflacją. Stąd warto wykorzystywać miesiące strachu, czerwieni w notowaniach i jesienno-zimowego pesymizmu do budowania lub uzupełniania swoich długoterminowych portfeli inwestycyjnych w przecenione aktywa. Bankierzy centralni mogą bowiem schować miecz przed odcięciem wszystkich głów inflacyjnej hydry. A w takim przypadku akcje i surowce mogą okazać się znów wielce pożądane.

Maciej Pielok, dyrektor ds. strategii inwestycyjnej Pekao TFI