ISBiznes Logo

Partner merytoryczny

Bank Pekao
środa, 10 czerwca, 2026
ISBiznes Logo

Partner merytoryczny

Bank Pekao
Strona główna HANDEL Jaki będzie nowy Szlak zbożowy? Rośnie znaczenie rumuńskiej Konstancy

Jaki będzie nowy Szlak zbożowy? Rośnie znaczenie rumuńskiej Konstancy

Pixabay

23-25 mln ton zboża czeka na wywiezienie z Ukrainy i to w szybkim tempie. Rosja stara się temu zapobiec blokując wywóz i próbując niszczenia elewatorów, aby w ten sposób wywołać kryzys żywnościowy w Afryce Północnej i części Azji. Pytanie, którą trasą zboże z Ukrainy trafi na światowe rynki? Trwa wyścig o nowy Szlak zbożowy

Na najważniejszą wyrasta trasa przewozu przez rumuński port Konstancę, której rozbudowa wspomagana przez UE nabiera w kryzysie zbożowym wielkiego znaczenia. Polska infrastruktura zaś jest nieprzygotowana, problemy na granicy hamują przywóz zboża z Ukrainy, a eksport ukraińskiego zboża poprzez polskie porty praktycznie nie istnieje.

Ukraina jest czwartym eksporterem zboża na świecie, a panująca u największego eksportera Europy – Francji – długotrwała susza powiększa jeszcze jej znaczenie. Ile jednak zboża obecnie znajduje się w ukraińskich magazynach? Pierwotnie mówiono o 30 mln ton. Informacje o rosyjskim rabunku elewatorów w Ukrainie zmniejszyły tę liczbę do 25 mln ton, obecnie mówi się już o 23 mln ton. Ale i tak jest to ilość ogromna, a jej brak może zachwiać stabilnością polityczną dwóch kontynentów – Afryki i Europy. Nie jest tajne, że do tego właśnie zmierzają Rosjanie. W Dumie Państwowej Rosji „ostrzegano, że działania Ukrainy i jej zachodnich sojuszników doprowadzą do głodu na świecie”. O tym samym mówił Władimir Putin w połowie czerwca.

Jednak już 24 maja w trakcie Światowego Forum Ekonomicznego w Davos szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen stwierdziła, że „na okupowanych terenach Ukrainy rosyjska armia konfiskuje zapasy zboża i maszyny rolnicze. Rosyjskie okręty wojenne na Morzu Czarnym blokują ukraińskie statki, pełne zbóż: pszenicy i słonecznika„, zaś wolą Kremla jest doprowadzenie do wielkiego kryzysu żywnościowego w Północnej Afryce, tak by na granicy Europy pojawił się nie milion, a kilka milionów uchodźców ekonomicznych. Warto dodać do tego rosyjskie ataki lotnicze i rakietowe na elewatory zbożowe na terytorium Ukrainy, by jak najwięcej zboża zniszczyć w trakcie przechowywania. Co ciekawe, jak wskazują na to informacje afrykańskich mediów anglojęzycznych, do Afryki północnej zwłaszcza krajów tradycyjnie mających nie najgorsze stosunki z Rosją napływają niewielkie ilości zboża. Są one przy tym oznaczane jako „dar narodu rosyjskiego” i sprzedawane za rzeczywiście niewysoką cenę. Wiele wskazuje na to, że jest to po prostu ukraińskie zboże zrabowane z tamtejszych elewatorów, którego Rosja używa obecnie jako broni politycznej.

Tymczasem Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa realizująca projekty  pomocy żywnościowej dla 181 milionów ludzi w 41 krajach, ostrzega, że kraje te mogą jeszcze w tym roku zmierzyć się z kryzysem żywnościowym lub nawet głodem w związku z wojną w Ukrainie. W tej sytuacji wywiezienie z Ukrainy  przynajmniej 20 mln ton zboża staje się nie tylko dla Unii Europejskiej, ale i dla całej Europy sprawą palącą i jednocześnie bardzo trudną. Zaminowane, zarówno przez Rosjan jak i Ukraińców, są wszystkie porty ukraińskie Morza Czarnego i podejścia do nich. Ze względu na praktyczne nieistnienie Marynarki Wojennej Ukrainy, Marynarka Wojenna Rosji poczyna sobie nader swobodnie na Morzu Czarnym posuwając się nawet do aktów piractwa, jak przejmowanie i zatapianie statków z ładunkiem cywilnym.

Jak powiedział agencji Reutersa wiceminister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytryj Senyk, wobec tych działań ukraińskie zboże jest eksportowane przez Polskę i Rumunię, a ukraiński rząd prowadzi również rozmowy na temat uruchomienia trzeciej trasy – przez państwa bałtyckie. Jak dodał „te trasy nie są idealne, ponieważ tworzą pewne wąskie gardła, ale robimy co w naszej mocy, by rozwijać te szlaki”. W praktyce Ukraińcy mają dwie drogi eksportu zboża, coraz częściej nazywane tam Trasą Południową i Trasą Zachodnią. Obie opierają się na kolejach, ze względu bowiem na sieć drożną pozostałą jeszcze po ZSRR, w Ukrainie koleje stanowią o 60 proc. wszystkich przewozów towarowych.

Trasa Południowa: decyduje Konstanca

Trasa Południowa wiedzie do granic Ukrainy. Następnie, ze względu na różnice w rozstawie szyn kolejowych, zboże jest przeładowywane na wagony rumuńskie lub innych przewoźników i transportowane do portów rzecznych, gdzie trafia na barki dunajskie. Nimi z kolei dopływa do największego portu zbożowego Morza Czarnego i w niedługim zapewne czasie największego portu zbożowego Europy – Konstancy.

Mimo trudności w transporcie i konieczności wielokrotnych przeładunków, to właśnie Konstanca jest obecnie głównym ukraińskim „oknem na świat”, jeśli chodzi o eksport zboża. Odległość od rynków zbytu w Afryce Północnej i bliskość Kanału Sueskiego zwiększają znaczenie tego głębokowodnego portu. Tamtejszy terminal zbożowy od czasu inwazji 24 lutego przeładował na pokłady statków wszystkich bander niemal 1 mln ton zboża z Ukrainy. Ale już obecnie zaczynają się problemy – tamtejsi operatorzy portu oraz innych mniejszych portów rumuńskich, twierdzą, że utrzymanie tego poziomu, nie mówiąc już o jego zwiększeniu, będzie niemożliwe bez koniecznych inwestycji i ich zasadniczego wsparcia finansowego ze strony Unii Europejskiej.

„Jeśli chcemy nadal pomagać ukraińskim rolnikom, potrzebujemy pomocy w zwiększeniu naszych zdolności przeładunkowych. Żaden pojedynczy operator nie może inwestować w infrastrukturę, która stanie się zbędna po zakończeniu wojny” – powiedział 24 czerwca agencji AP Dan Dolghin, dyrektor ds. operacji zbożowych w głównym operatorze Comvex w porcie czarnomorskim. Comvex może przetworzyć do 72 000 ton zbóż dziennie. Zainwestował też w marcu br. w nowy terminal rozładunkowy, co zwiększyło potencjalnie możliwości działania firmy. Jednak wciąż około 18-19 mln ton czeka na przewiezienie, a jak powiedział Dan Dolghin” „w Rumunii i innych krajach, które używają Konstancy do eksportu ziarna szybko zbliża się letni sezon zbiorów”.

Spowoduje to zapewne, iż siłą rzeczy operatorzy zajmą się raczej zbożem pochodzącym z Rumunii i innych krajów południa Europy. Zauważyli to już Ukraińcy, a wiceminister rolnictwa Ukrainy Markian Dmytrasewicz powiedział w przemówieniu do Parlamentu Europejskiego na początku czerwca, że jeśli latem operatorzy z Konstancy zajmą się dostawami zboża z innych poza Ukrainą krajów Europy, to: „skomplikuje to jeszcze bardziej eksport naszych produktów zbożowych”.

Za pomocą dla Konstancy lobbuje w UE prezydent Rumunii Klaus Iohannis, który w czasie wizyty w Kijowie z przywódcami Francji, Niemiec i Włoch stwierdził, że  w ramach „rozwiązywania problemu braku bezpieczeństwa żywnościowego generowanego przez Rosję, Rumunia aktywnie uczestniczy w ułatwianiu tranzytu ukraińskiego eksportu i służy jako hub dla zboża”. Będzie chciała też dotrzeć do tradycyjnych rynków zbytu zboża na Bliskim Wschodzie, w Afryce Północnej i niektórych częściach Azji. W Kijowie omawiano też gotowe rozwiązania m.in. przyspieszenie transportu barkami Dunaju i ich rozładunku w rumuńskich portach, stworzenie nowych przejść granicznych dla ciężarówek z ukraińskim zbożem oraz ponowne otwarcie zlikwidowanej linii kolejowej łączącej Rumunię z Ukrainą i Mołdawią.

Z kolei rumuński analityk gospodarczy George Vulcanescu powiedział agencji AP, że znalezienie alternatywnych tras dla ukraińskiego eksportu zboża wykracza poza prywatne firmy logistyczne lub jakikolwiek pojedynczy kraj i „należy rozważyć i skonsolidować nowe szlaki transportowe” wiodące przez Rumunię, Polskę lub państwa bałtyckie, a decydujące znaczenie będą tu miały porty. Jak dodał: „operatorzy portów potrzebują wsparcia finansowego od władz rumuńskich, ale finansowanie powinno pochodzić z Unii Europejskiej.”

– Wielkich inwestycji nie da się zrobić szybko, a my musimy szukać rozwiązań na teraz dla rozszerzenia zdolności magazynowych i przeładunkowych rumuńskich portów. Jeśli chcemy pomóc Ukrainie, musimy poszukać mniejszych inwestycji w poprawę infrastruktury, którą już mamy –  stwierdził Vulcanescu.

Rumuńskich próśb o pomoc już posłuchali Niemcy. W połowie maja Federalny Minister Transportu Volker Wissing (FDP) poinformował, że Deutsche Bahn zaczęła wspierać eksport zboża z Ukrainy. Należąca do Deutsche Bahn spółka DB Cargo, zajmująca się przewozami towarowymi „właśnie tworzy rozwiązania systemu połączeń w celu transportu dużych ilości produktów rolnych do portów nad Morzem Północnym i Adriatykiem”. Firma ma już przy tym doświadczenie we współpracy z prywatnymi eksporterami zboża w Ukrainie.

Richard Lutz, szef Deutsche Bahn, potwierdził to oświadczenie i dodał, że: „na razie są to 2-3 pociągi dziennie wyjeżdżające z Ukrainy przez Polskę, ale w niedługim czasie ta liczba znacznie wzrośnie”. Dodał, że wsparcie ze strony Komisji Europejskiej jest ważne, by koleje w krajach UE mogły wykorzystać swoje możliwości. Do zwiększonych ładunków mają być także dostosowane terminale transportujące zboże dalej do Europy Zachodniej. Zarówno rząd rumuński, jak i Komisja Europejska zgodziły się, że inwestycje w poprawę przepustowości przewozów przez Rumunię i szczególnie Konstancę jest nieuniknione.

Trasa Zachodnia: zacięcia na granicy i portowe brakujące ogniwo

Istnieje jeszcze Trasa Zachodnia, wiodąca przez Polskę. Właśnie w sprawie jej udrożnienia 16 maja w Warszawie odbyło się spotkanie ministra rolnictwa Henryka Kowalczyka z sekretarzem rolnictwa USA Tomem Vilsackiem, ministrem polityki rolnej i żywności Mykołą Solskim i unijnym komisarzem ds. rolnictwa Januszem Wojciechowskim. Po rozmowach Tom Vilsack poinformował, że USA przeznaczy 2,5 mld dolarów na uzupełnienie luki powstałej na światowym rynku zbóż, w ramach m.in. pakietu pomocowego dla Ukrainy. Z kolei minister Kowalczyk oświadczył, iż podjęto istotne decyzje: uruchomione zostaną całodobowe dyżury służb weterynaryjnych, fitosanitarnych i przeładunkowych. Udrożnione zostaną także przejścia graniczne, a dokumentacja przewozowa będzie ograniczona do niezbędnego minimum. Powstanie nowa spółka transportowa powołana przez Polskę i Ukrainę,  mająca się zająć przygotowaniem kontenerów, wagonów i samochodów.

– W kwestii wywozu ziarna chcemy skorzystać z potencjału spółek Skarbu Państwa, ale przede wszystkim z potencjału prywatnych przedsiębiorców, tych którzy byli do tej pory tradycyjnymi importerami zbóż z Ukrainy – powiedział minister Kowalczyk po spotkaniu.

Zdania ministra Kowalczyka i komisarza ds. rolnictwa Wojciechowskiego różnią się jednak mocno co do możliwości działania. Według Wojciechowskiego, Ukraina powinna eksportować 5 mln ton zboża miesięcznie, by zachować stabilność rynkową, konieczne jest stworzenie tzw. korytarzy solidarnościowych przez Polskę, ale i przez inne kraje oraz wyeksportowanie do 20 mln ton zboża z Ukrainy  jak najszybciej. Minister Kowalczyk jest tu pesymistą.

– Prawdopodobnie nie da się tego zrobić w ciągu jednego miesiąca. Ale jeśli udałoby się nam wspomóc Ukrainę w wywozie 1-2 mln ton ziarna miesięcznie, to będzie już duży sukces i musimy maksymalnie wzmocnić swoje wysiłki w tej kwestii – powiedział Kowalczyk  dodając że wywóz 20 mln ton zboża w ciągu trzech miesięcy, o którym mówiła KE „jest nierealny”. Według niego głównym problemem jest inny rozstaw torów i konieczność przeładunku ziarna na granicy.

Rzeczywiście, problem eksportu zboża leży na granicy. W czerwcu działało osiem przejść granicznych, lecz minister zapowiedział udrożnienie dodatkowych w Krościenku, Rawie Ruskiej i Chroszczynie, gdzie odprawa będzie przyspieszona. Obecnie bowiem średni czas oczekiwania na wyjazd z Ukrainy dla wagonów kolejowych wynosi 16 dni, a na niektórych przejściach granicznych nawet do 30 dni. Powoduje to, że czasem bardziej opłaca się wagony rozładować i dalej prowadzić przewóz samochodami.

Problemem po pokonaniu granicy staje się dalszy przewóz ukraińskiego zboża, siłą rzeczy będący prostym tranzytem kolejowym lub samochodowym przez Polskę. Porty Trójmiasta i Szczecin bowiem w eksporcie zboża z Ukrainy praktycznie nie istnieją. W Gdyni przeładowano w 2021 r. rekordowe dla niego 4765,1 tys. ton zbóż. Na ten wynik „złożyli się”, oprócz Bałtyckiego Terminalu Zbożowego, także inni operatorzy – OT Port Gdynia, holenderska HES Gdynia Bulk Terminal oraz polska spółka Speed. Tyle, że w Porcie Gdynia z 6 mln ton możliwych potencjalnie przeładunków zbożowych, 5 mln ton stanowi obrót krajowy.

W Gdańsku są tylko dwa niewielkie magazyny zbożowe, zaś Terminal Agro, który miał powstać niedługo zacznie obchodzić 25-lecie rozpoczęcia budowy. W efekcie Gdańsk może tylko przeładować 1,5 mln ton zbóż rocznie i mieszczą się w tym całkowicie zboża krajowe. Z kolei możliwości przeładunkowe zbóż dla zespołu Szczecin-Świnoujście wynoszą 2,5 mln ton, zaś kraj wykorzystuje z tego 1,7 mln ton. Przy obecnej infrastrukturze, nawet gdyby się udało osiągnąć dużą koordynację działań z przewoźnikami kolejowymi, można liczyć na mniej niż 2 mln ton rocznie możliwości przeładunkowych ukraińskiego zboża. Ilość, którą sama tylko Konstanca może osiągnąć w 8 miesięcy, jeśli KE uruchomi program inwestycji w bazę przeładunkową, co zapewne szybko się stanie.

Polska Trasa Zachodnia coraz bardziej staje się trasą tranzytową od granicy wschodniej do granicy zachodniej. Nie na darmo mowa o korytarzach solidarnościowych. Na tranzycie ukraińskiego zboża nasz kraj bowiem nie zarobi. Nie jest do tego w ogóle przygotowany.